Witam ponownie czytelników!
Dzisiejszy post będzie krótkim postem, ze względu na porę dnia.
Jeżdżąc moim starym wysłużonym jednośladem, zaobserwowałem bardzo ciekawe zjawisko. Zaczynając swoją przygodę na dwóch kółkach spodziewałem się spotykać dużą ilość młodych fanatyków jazdy rowerem, ale ku mojemu zdziwieniu wiele osób które spotykam na swoich trasach jest w wieku moich rodziców ( gdzieś pomiędzy 50 a 65 rokiem życia ). Muszę się przyznać że bardzo podoba mi się sposób w jaki się organizują. Rzadko można spotkać ich podróżujących samotnie, zazwyczaj jeżdżą oni w grupach, liczących po kilka osób. Podczas jazdy często komunikują się ze sobą, żartują, śmieją się i widać u nich zadowolenie z tego co robią. Jadą swoim tempem, nie przemęczając się, ale za to obserwują otaczającą ich przyrodę. Na bagażnikach często mają przymocowane, wypełnione sakwy, więc podejrzewam że ich wycieczki do najkrótszych nie należą. Może udają się na pikniki za miasto w gronie najbliższych przyjaciół, a może po prostu wyruszają w nieznane dla lepszego samopoczucia. Dla jakichkolwiek powodów wyjeżdżają na drogę, należą im się gromkie brawa, za odwagę, za determinację i za chęć obcowania z dziką przyrodą.
Inną rzeczą która mi się bardzo podoba u cyklistów, tym razem niezależnie od wieku, jest pogoda ducha, uśmiech na twarzy. Często jeżdżąc w odludnych miejscach, spotykając drugiego rowerzystę, pozdrawiamy się nawzajem. Niby taki zwykły gest, a jednak potrafi poprawić samopoczucie. No ale też nie ma się co dziwić, w końcu, w nas cyklistach pompują endorfiny, hormony szczęścia i oby było ich w nas jak najwięcej.
Na tym akapicie kończę swój dzisiejszy wpis.
Szerokości, pięknych ścieżek rowerowych i więcej uprzejmości ze strony kierowców.
Trzymajcie się ramy i pompujcie te endorfiny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz